00:00:01:movie info: XVID  576x384 29.971fps 695.1 MB|/SubEdit b.3945 (http://subedit.prv.pl)/
00:00:07:Jeœli Jack Ruby zastrzeli³ mordercê prezydenta i policja nie mog³a temu zapobiec
00:00:14:to jak¹ szansê ma Harlan jeœli zostanie aresztowany a oni mimo wszystko pójd¹ za nim.
00:00:20:Je¿eli naœl¹ na niego tego Andrews'a.
00:00:24:Jeœli naœl¹ Andrews'a to bez wzglêdu na to gdzie by go zamknêli ma takie szanse przetrwania jak œnieg w piekle.
00:00:34:Po co tu jeszcze stoimy, tracimy dzieñ.|Wiêc ruszajmy siê.
00:00:39:A kiedy dojedziemy do Harisburga to niech siê dzieje co chce.
00:00:46:Wyjaœniê to po drodze.
00:02:22:Jesteœcie brzydkie jak zwykle.
00:02:28:Wci¹¿ masz tu pods³uch Terry?
00:02:33:Oczywiœcie ¿e masz.|Twoja mama nie wychowa³a g³uptasa.
00:02:44:Przynajmniej bêdziesz to mia³a nagrane.|Je¿eli kiedykolwiek wrócisz.
00:02:54:Przyszed³em tu pomyœleæ.
00:02:59:To jedyne miejsce w Falco do którego Andrews nie ma kluczy,|jestem prawie pewien.
00:03:06:Prawie.
00:03:13:Powinienem by³ wiedzieæ ¿e narozrabiasz.
00:03:18:Powinienem by³ wiedzieæ kiedy zobaczy³em twoich przyjació³.
00:03:29:Czy ju¿ ciê zabili, Terry?
00:03:35:Ciekaw jestem.
00:03:44:Mam nadziejê ¿e nie.
00:03:55:Jesteœ pewny ¿e sobie poradzisz?|Dam sobie radê.
00:04:02:To najlepszy sposób.
00:04:07:To jest czyste szaleñstwo. Nie przesz³am tego wszystkiego po to ¿eby nas teraz rozdzielono.
00:04:16:Oni szukaj¹ trojga ludzi, Gina.|Starszej kobiety, starszego mê¿czyzny
00:04:22:i piêknej m³odej kobiety.|Nie pamiêtam ¿ebym s³ysza³a coœ o piêknej.
00:04:27:Cicho, nie widzisz jak ona siê boi?|Nie bojê sie, to tylko...
00:04:33:Napewno nie szukaj¹ samotnego mê¿czyzny, ani dwóch kobiet...
00:04:38:matki z córk¹ jad¹cych autobusem do Chicago.
00:04:50:Ja tylko nie chcê rozstawaæ siê z tob¹ Harl, mam z³e przeczucie.
00:05:02:Spotkamy siê w domu naszej córki.
00:05:04:Czy ktoœ tu wsiada? Bo ja mam rozk³ad jazdy.|Wstrzymaj swoje konie.
00:05:12:Obiecujesz?
00:05:26:Trzymaj siê staruszku.|Ty te¿.
00:05:32:Pamiêtasz adres?|B¹dŸ spokojny. Tam siê spotkamy.
00:05:46:ChodŸ mamo, chyba nie chcesz zostaæ na skraju drogi.
00:05:50:Nie cierpiê tych stercz¹cych na poboczu, w Indianie takich nie ma.
00:05:55:Patrz gdzie jedziesz i zachowaj tê gadkê dla siebie przyjacielu.|Mo¿e pani tak do mnie d³ugo gadaæ.
00:06:29:Kocham ciê.|Ja te¿ ciê kocham. Tak bardzo.
00:06:52:Do widzenia Gina.
00:06:58:Do zobaczenia.
00:07:02:Nikt tu nie myœla³.
00:07:05:Wszyscy biegaj¹ w kó³ko ale nikt nie pomyœla³.
00:07:09:Biorê ca³¹ winê na siebie.|By³em pewien ¿e ich z³apiê.
00:07:17:¯e tylko wyci¹gnê rêkê i ich z³apiê.
00:07:25:Tak... ona mnie og³upi³a, przyznajê.
00:07:31:To nie jest pierwszy raz kiedy wesz³a mi w drogê.
00:07:36:Znam Terry Spann od lat.
00:07:42:Niewa¿ne, pytanie gdzie oni s¹.|Dok¹d jad¹?
00:08:27:Dzia³ administracji, mówi pani Rogers.|Proszê z majorem Moulandem.
00:08:32:Przykro mi ale major Mouland uzupe³nia kartotekê i nie mo¿na mu przeszkadzaæ.
00:08:37:Tu genera³ Crewes i je¿eli nie bêdê za 15 sekund rozmawiaæ z Moulandem
00:08:43:pani zakoñczy karierê jako kurier miêdzy Kambod¿¹ a Irakiem.
00:08:49:Nie pozna³am pañskiego g³osu.
00:08:53:Niech go pani daje!|Tak jest.
00:08:56:Ja tylko...|Nie przerywam po³¹czenia, ju¿ go dajê.
00:09:40:Dziêkujê panu.|Nie ma sprawy, dok¹d to?
00:09:42:Do Chicago.|Mnie te¿ pasuje przyjacielu.
00:10:05:Wejœæ!
00:10:08:Niech pan wchodzi majorze.
00:10:11:Czy to kompletna dokumentacja Williamsa?|Du¿o tego ale kaza³ pan przynieœæ wszystko.
00:10:15:W³¹czaj¹c pañsk¹ notatkê dotycz¹c¹ jego ostatnich badañ.|Tak.
00:10:19:A je¿eli chodzi o badania chcê ¿eby pan wiedzia³ ¿e nigdy nie wstrzymywa³em...
00:10:24:Jasne. Proszê zadzwoniæ do pani Rogers.|Niech ka¿e wszystkim iœæ do domu.
00:10:30:¯yczê sobie opró¿niæ skrzyd³o administracji, rozumie mnie pan?
00:10:34:Tak jest.|Kiedy Rogers zacznie wrzeszczeœ bêd¹ jej s³uchaæ?
00:10:38:Tak jest, bêd¹.|To niech wrzeszczy na ca³e gard³o.
00:10:41:I niech pan jej powie ¿eby nie odbiera³a ju¿ dziœ ¿adnych telefonów.
00:10:46:Zrozumia³ pan?|Tak jest.|Wykonaæ.
00:10:59:Mouland, oczywiœcie.
00:11:08:Falco Plains, z jakim numerem mam po³¹czyæ?|Z majorem Moulandem.
00:11:13:To administracja, ju¿ ³¹czê.
00:11:58:Falco Plains, z jakim numerem mam po³¹czyæ?|Z tym samym co ostatnio, Mouland w administracji.
00:12:06:Tam nikt nie odbiera.|To niemo¿liwe, widzi pan...
00:12:10:Niewa¿ne, proszê wewnêtrzny 946.
00:12:17:Tu Berton.|Tu Andrews.
00:12:20:Chcê ¿ebyœ poszed³ do administracji i oddzwoni³.
00:12:22:Po co?|Po prostu chcê ¿ebyœ tam poszed³ i oddzwoni³. Teraz!
00:12:38:Czy móg³bym w czymœ pomóc generale?|Proszê w³¹czyæ komputer i po³¹czyæ siê
00:12:44:z kartotek¹ centraln¹ w Waszyngtonie.|Nie mamy upowa¿nienia.
00:12:49:Nie obchodzi mnie upowa¿nienie majorze, sprawy zasz³y ju¿ za daleko.
00:12:55:Chcê mi pan wmówiæ ¿e nie mo¿e siê pan dostaæ do kartoteki centralnej?
00:12:58:¯e nie spêdza pan po³owê czasu wêsz¹c w niej?
00:13:03:Za³o¿ê siê ¿e zajrza³ pan nawet do moich akt.|Generale, ja bym nigdy, nigdy...
00:13:09:Mo¿e pan tam wejœæ czy nie?
00:13:15:No có¿, przypadkiem znam has³o, jeœli nie zosta³o zmienione...
00:13:19:i jeœli ten komputer ma modem.
00:13:21:Ma.|Proszê zaczynaæ.
00:13:55:Jak panu idzie majorze?|Wszed³em, has³o wci¹¿ dzia³a.
00:14:01:Niech pan znajdzie dane Williamsa.|Tak jest.
00:14:05:A kiedy je pan znajdzie niech je pan skasuje.
00:14:08:Co?|S³ysza³ pan.
00:14:17:Co pan robi?|Wiem ¿e to obra¿a pañsk¹ duszê referenta bankowego majorze,
00:14:23:ale je¿eli Jude Andrews nie dotar³ do tego przed nami to jest krok za nami.
00:14:26:Andrews? Ten straszny facet o martwych oczach? A co on ma do tego?
00:14:32:Nawet nie mog³em znaleŸæ jego nazwiska...
00:14:39:No w³aœnie. On jest z firmy majorze, a pracowników firmy nie ma w ¿adnej kartotece
00:14:45:do której dostêp maj¹ zwykli œmiertelnicy.
00:14:50:A teraz jest tylko jeden cz³owiek na œwiecie, który mo¿e byæ dla pana bardziej przykry ni¿ on.
00:14:54:To w³aœnie ja.|To wandalizm, piractwo. To wbrew prawu.
00:15:02:Mo¿na za to pójœæ do wiêzienia.
00:15:07:To nie jest propozycja Mouland.|To rozkaz.
00:15:16:Odmawiam wykonania rozkazu.
00:15:37:Kaza³em ci zadzwoniæ. Co siê z tob¹ dzieje Berton, znowu æpa³eœ?
00:15:41:Wszyscy wyszli. Komputery s¹ w³¹czone, ale ludzi nie ma.
00:15:46:Jak na statku-widmie.
00:15:48:Sk¹d pan wiedzia³?|Niewa¿ne.
00:15:51:A teraz pos³uchaj mnie.
00:15:53:Nasz przyjaciel genera³ Crewes, prawdopodobnie pod wp³ywem swojej zidiocia³ej protegowanej
00:15:59:równie¿ schodzi na z³¹ drogê.
00:16:02:Crewes?|Zamknij siê.
00:16:05:Coœ w dokumentach dozorcy wskazuje dok¹d on jedzie, przynajmniej Crewes w to wierzy.
00:16:10:Stara siê je zniszczyæ zanim wpadn¹ w nasze rêce.
00:16:19:Masz kopie akt dozorcy?
00:16:22:Kopie akt dozorcy? A po co?
00:16:27:Nie masz jej.|Nie.
00:16:30:Niewa¿ne. Nie gadaj wiêcej tylko siadaj do komputera i ³ap kartotekê centraln¹.
00:16:35:Jeœli siê nam poszczêœci to dorwiemy ten plik zanim Crewes wyœle go do nieba danych.
00:16:43:Sk¹d pan wie ¿e Crewes...|Wiem i ju¿.
00:16:46:Je¿eli chcesz mieæ kiedyœ dzieci to daj mi te dane.
00:17:02:Majorze Mouland, albo plik zostanie skasowany... albo pan.
00:17:11:Je¿eli da³by mi pan rozkaz na piœmie to s¹dzê...
00:17:28:Burton, je¿eli to schrzanisz...
00:17:42:Powinienem mieæ to na piœmie.
00:17:49:Major Mouland zlikwidowa³ dane Harlana Williamsa z kartoteki centralnej
00:17:53:na mój osobisty rozkaz.|podpisano: general Crewes
00:17:58:Zadowolony pan majorze?|Tak.
00:18:02:Jeszcze datê.|Napisze datê póŸniej!
00:18:22:Ale jeœli Crewes stara siê te¿ wejœæ?
00:18:29:Lepiej to zablokuje zanim zacznê kasowaæ. Dla bezpieczeñstwa.
00:18:44:Jakie jest dziœ has³o generale?
00:18:47:Dzisiaj obowi¹zuje has³o...|Coœ z...
00:18:59:Dzisiejsze has³o to jest... KROGULEC !
00:19:03:Wróæ, krogulec pisze siê inaczej.
00:19:12:Co siê tu u diab³a dzieje? Kim pan jest?|Za chwilê.
00:19:16:Nie ruszaj siê.
00:19:21:Pos³uchaj, mam prawo tu byæ.
00:19:36:Muszê zobaczyæ jak¹œ legitymacjê.
00:19:45:Widzisz czerwon¹ obwódkê na tej odznace przyjacielu?
00:19:48:Widzisz to?|Tak.
00:19:50:Gdyby pan to nosi³ na wierzchu zaoszczêdzi³by nam pan k³opotów.
00:19:54:Przykro mi ¿e przeszkodzi³em.|Nawet nie w po³owie tak przykro jak mnie.
00:20:03:Nie wie pan gdzie s¹ pracownicy?|Nie.
00:20:09:Wiem tylko jedno...
00:20:13:chcia³bym byæ z nimi.
00:20:30:Za³atwione.|Znakomicie.
00:20:33:ChodŸmy majorze musimy odwiedziæ kilka miejsc.|Dok¹d?
00:20:35:Chicago. Wietrzne miasto.|Nie mogê jechaæ do Chicago. Dzisiaj mam lekcjê tañca.
00:20:42:¯ona by mnie zabi³a.
00:20:43:Ona pana nie zabije. Ale znam faceta który to zrobi.
00:20:46:Jak pan wyt³umaczy Andrews'owi fakt skasowania wa¿nych informacji?
00:20:53:To panu nic nie da. Ministerstwo Spraw Wewnêtrznych posiada kompletne dane Williamsa.
00:21:00:Staram siê zdobyæ przewagê nad Andrews'em, potrzeba nam czasu.
00:21:08:Ja mam pañski rozkaz. Pañski pisemny rozkaz.
00:21:13:Czy pan myœli ¿e œwistek papieru powstrzyma tego czubka?
00:21:24:Dzieñ dobry majorze Mouland.
00:21:29:Dobrze siê pan czuje?|Tak, znakomicie.
00:21:35:Mogê prosiæ o kluczyki?|Po co?
00:21:39:Muszê zajrzeæ do baga¿nika.|Po co?
00:21:45:Wykonuje tylko rozkazy.
00:22:23:Wszystko w porz¹dku majorze.
00:22:27:Napewno?|Radzi³bym szybko odjechaæ.
00:22:34:Dziêki synu.
00:22:43:S¹ takie chwile w ¿yciu ka¿dego cz³owieka.
00:22:57:Co siê z nim dzieje pani Spann?
00:23:05:W jaki sposób on siê staje m³odszy.
00:23:10:Proszê mówiæ do mnie Terry.
00:23:15:Dobrze, chyba mogê spróbowaæ.
00:23:23:Eksperymenty przeprowadzane przez Toddhuntera i cyklotron który zaprojektowa³
00:23:33:mia³y coœ wspólnego z regeneracj¹.
00:23:43:Nie rozumiem.
00:23:46:Znalaz³ sposób na cofniêcie wskazówek zegara.|Na odm³adzanie tkanek.
00:23:56:To coœ o czym nie œni³o siê œwiatu.
00:24:02:I to siê w³aœnie z nim dzieje?
00:24:27:Mamy dobry czas szefie. Jest po pó³nocy a my mineliœmy granicê stanu.
00:24:32:Zdrzemn¹³ siê pan?
00:25:19:Co siê dzieje?
00:26:40:ObudŸ siê pan, s³oñce zasuwa w drug¹ stronê.
00:26:45:ObudŸ siê pan.
00:26:53:On œwieci na zielono.
00:27:24:To on!|To wszystko przez niego!
00:27:42:Kiedyœ p¹czki by³y wiêksze.
00:27:45:"Otrzymaliœmy informacjê o niewielkim trzêsieniu ziemi w pó³nocno-wschodnim Illinois
00:27:49:wed³ug miejscowych doniesieñ by³ to lekki wstrz¹s podziemny.
00:27:51:Nie odnotowano ofiar, ale dop³yw pr¹du w okolicy odciêty by³ przez kwadrans."
00:28:05:Dobrze siê czujesz?|Jestem tylko zmêczona, to wszystko.
00:28:10:Musimy wróciæ do autobusu.|Chcê zadzwoniæ do Francie.
00:28:14:Nie ma czasu, musimy...|Muszê zadzwoniæ do córki.
00:28:20:Gina, im d³u¿ej tu stoimy tym wiêksza jest mo¿liwoœæ ¿e ktoœ nas zobaczy.
00:28:27:Bêdziemy tam za godzinê.|Proszê ciê.
00:28:33:Dam ci herbatnika.
00:28:39:No dobrze.
00:28:47:Wytrzymaj.|To tylko godzina.
00:29:02:Pasa¿erowie wysiadaj¹cy w Chicago proszeni s¹ o sprawdzenie czy zabrali wszystkie swoje baga¿e.
00:29:10:Poczekajmy.|Myœla³am ¿e siê spieszymy.
00:29:13:Powiem ci kiedy bêdzie czas.
00:29:16:Czego szukasz?|Wyjœcia.
00:29:19:A co jest nie tak z drzwiami?|Widzisz tego faceta?
00:29:27:Prawie napewno jest z firmy.
00:29:30:Przepraszam ch³opaki.|S³ucham?
00:29:33:Zrobicie coœ dla mnie?|Jasne.
00:29:35:Widzisz tego goœcia czytaj¹cego gazetê?
00:29:41:Te facet choæ no tutaj.|ZejdŸcie mi z drogi.
00:29:45:Podobno uderzy³eœ kobietê.|On ma broñ, zawo³ajcie policjê.
00:29:51:Ja jestem z policji!
00:30:01:Puœæcie go, to tajniak.|Przepraszam ale ta pani powiedzia³a
00:30:05:¿e pan jest jej by³ym mê¿em i...
00:30:16:Umarliœcie tam czy co?
00:30:19:Pospieszcie siê.
00:30:25:Mam dla pana ten adres. Francesca Williams.
00:30:29:Jest pani pewna?|To napewno ona.
00:30:33:Jest tu adnotacja, to niewidoma.|Jej adres?
00:30:39:Powinnam pana uprzedziæ ¿e z zasady nie udzielamy takich informacji.
00:30:43:Niech mi pani da ten adres.|Cloack Street 895
00:30:54:Co nowego?|Francesca Williams mieszka przy Cloack Street 895
00:30:59:Jadê tam.|My te¿.
00:31:03:Francie, tu mama.|Otwórz.
00:31:10:Chyba jest w pracy.|Masz numer do niej?
00:31:12:Nie, ona czêsto zmienia pracê.|Przepraszam...
00:31:18:Patrz czy ktoœ tu nie idzie.
00:31:22:Chyba nie chcesz siê w³amaæ?
00:31:28:Proszê przodem.|Gdzie siê tego nauczy³aœ?
00:31:31:W studium podyplomowym.
00:31:38:Dlaczego wy³¹czy³aœ œwiat³o?|Nie chcê ¿eby coœ wygl¹da³o inaczej ni¿ zwykle.
00:31:44:S¹dzisz ¿e Francie w³¹cza œwiat³o kiedy wchodzi?|Wiem ¿e tak.
00:31:51:Chce ¿eby wszyscy wiedzieli ¿e tu mieszka ktoœ taki sam jak oni.
00:32:00:Poza tym to p³oszy w³amywaczy.
00:32:13:Sprawdzê w kuchni czy jest coœ do jedzenia.
00:32:25:Oto ca³a Francie. Nic do jedzenia.
00:32:32:Jestem zbyt zmêczona ¿eby jeœæ.
00:32:35:Ty zajmiesz sypialniê a ja kanapê.
00:32:39:Chyba poczekam na Harlana.|Nie s¹dzê ¿eby siê tu dziœ pokaza³.
00:32:45:Poczekam.|A je¿eli siê zmêczy i gdzieœ zatrzyma?
00:32:51:Potrzebujesz snu. Wszyscy go potrzebujemy.
00:32:57:Wypijê fili¿ankê herbaty a póŸniej pójdê do ³ó¿ka.
00:33:02:Obiecujesz?|Obiecujê.
00:33:18:Francie lubi œwie¿e powietrze w nocy.
00:33:29:Proszê ciê Bo¿e... proszê...
00:33:48:Mo¿e pan to powtórzyæ? Nie ca³kiem zrozumia³em.
00:33:53:W ostatnim teœcie przeszliœmy poziom 4 i osi¹gneliœmy 80% mocy.
00:34:01:Zanim ponownie zaczniemy muszê mieæ upowa¿nienie od Andrews'a.
00:34:06:W czym problem?|Nie ma go tu.
00:34:11:Wiêc w czym problem?|Nie mo¿emy kontynuowaæ.
00:34:15:Musimy siê zatrzymaæ na poziomie 4.
00:34:20:Nie bêdziemy siê zatrzymywaæ. Proszê wracaæ na stanowisko.
00:34:28:To jest rozkaz.
00:34:37:Czy ktoœ przejmie stanowisko przy pulpicie kontrolnym?
00:34:43:Z ca³ym szacunkiem doktorze, ale nikt z nas nie chce siê sprzeciwiaæ rozkazom pana Andrews'a.
00:34:49:A co z moimi rozkazami? Jak pan myœli, kto ci¹gnie ten cyrk?
00:34:55:Jude Andrews.
00:34:59:Niech pan wraca na stanowisko albo siê wynosi, nie mam czasu.
00:35:04:Proszê doktorze Toddhunter. Chodzi nam tak¿e o osobiste bezpieczeñstwo.
00:35:08:To jest bunt i bêdzie pan za to wisia³.|Wykonujê polecenia.
00:35:12:I zostawi mnie pan na œrodku morza w czasie najwa¿niejszej podró¿y?|Nie o to chodzi.
00:35:17:Poradzê sobie o w³asnych si³ach. Dziêkujê panu bardzo.
00:35:21:Bez asystentów, nie skrêpowany wasz¹ nêdzn¹ biernoœci¹ ani zdradliwym postêpowaniem.
00:35:28:ZejdŸcie mi z oczu.|S³ucham?
00:35:31:S³ysza³ mnie pan. Wynosiæ siê!
00:35:36:Natychmiast!|Wynoœcie siê wszyscy.
00:35:40:Opuœciæ pomieszczenie. Wszyscy.|Wynosiæ siê!
00:35:45:Wasz brak odwagi budzi obrzydzenie. Jesteœcie band¹ tchórzliwych gnojków.
00:35:52:Precz!|To jest mój eksperyment.
00:35:59:Mój eksperyment.
00:36:20:Kto tam jest?|Wiem ¿e tam ktoœ jest.
00:36:26:Ten pies jest szkolony do ataku.
00:36:31:Ja te¿.|Kim pani jest?
00:36:34:Francie z³otko, to mama.|Tak siê cieszê ¿e ciê widze.
00:36:41:Co ty tu robisz?|Przepraszam ¿e wczeœniej nie zadzwoniliœmy.
00:36:45:Kim pani jest?|Terry Spann, jestem szefem bezpieczeñstwa w fabryce gdzie pracuje pani ojciec.
00:36:49:Czy tata tu jest?|Bêdzie tu nied³ugo.
00:36:52:Co siê dzieje?
00:36:56:Kilka osób stara siê znaleŸæ pani mamê i ojca, a ja staram siê je powstrzymaæ.
00:37:02:Macie k³opoty?|Trudno to wyt³umaczyc.
00:37:05:Nie pyta³am pani, rozmawiam z matk¹. Ona te¿ potrafi mówiæ.
00:37:11:Czy macie jakieœ k³opoty?
00:37:13:Nie zrobiliœmy nic z³ego, ale ukradliœmy samochód.
00:37:19:Ukradliœcie samochód?|W³aœciwie to karawan.
00:37:24:Ukradliœcie karawan?
00:37:31:Pan Andrews? Cieszê siê ¿e bêdziemy...
00:37:35:Gdzie samochód?|Na zewn¹trz.
00:37:38:Wiecie gdzie to jest?|Tak proszê pana.
00:37:41:Jak to daleko?|Jakieœ 40 minut jazdy.
00:37:45:Zawieziecie nas tam w pó³ godziny, idziemy.
00:37:57:SprawdŸ kto to.
00:38:12:Kto tam?|Twój tata.
00:38:25:Gdzie mama?|Jest tutaj, dotar³a w nocy.
00:38:29:Co u ciebie?|Wszystko dobrze, co siê dzieje?
00:38:33:PóŸniej ci powiem.|Dziêki Bogu.
00:38:38:Nie zmru¿y³am oka.|Powiedzia³em ¿e przyjadê.
00:38:42:Czeœæ Terry, co u ciebie?|Wszystko fajnie.
00:38:47:Ale nie przeci¹gajmy struny, nie mo¿emy tu d³u¿ej zostaæ.
00:38:51:Nie wyruszymy zanim czegoœ nie zjemy.
00:38:56:Pomogê ci.|Nic ci nie jest tato?
00:39:00:Wszystko dobrze.
00:39:03:Ale coœ mi siê przytrafi³o.
00:39:06:Tato, twoja twarz...|Nie tylko twarz.
00:39:13:Wygl¹da na to ¿e stajê siê m³odszy.|Chyba ¿artujesz.
00:39:18:Nie.
00:39:32:To samolot z firmy.|Sk¹d pan wie?
00:39:35:Ten przeklêty pilot zaj¹³ dwa miejsca.
00:39:39:Do tego w³aœnie s³u¿y autopilot, nie wiedzia³aœ?|Bujasz mnie.
00:39:45:A jak myœlisz co stewardesy robi¹ tam w górze?|Prowadz¹ samolot?
00:39:54:Przepraszam, kto jest pilotem tego odrzutowca?
00:39:57:Jakiœ problem?|Chcê rozmawiaæ z pilotem.
00:40:00:Ja jestem pilotem, o co chodzi.|Kto z panem przylecia³?
00:40:04:To informacja zastrze¿ona.|Rozumiem.
00:40:09:Czy pan wie co to jest?|To przekonuj¹cy argument by odtajniæ informacjê.
00:40:15:M¹dry ch³opak, kto z panem przylecia³?|Jude Andrews i oficer Berton.
00:40:22:Przysz³o po nich dwóch innych agentów.
00:40:24:To wszystko?|To wszystko.
00:40:27:A teraz proszê mi zabraæ to œwiñstwo z przed nosa.
00:40:30:Je¿eli siê ruszy niech go pan zastrzeli.
00:40:37:Cofnij siê.|Czekaj.
00:40:42:Teraz.|Kto tam?
00:40:44:Crewes, otwierajcie.
00:40:52:Louis, cieszê siê ¿e ciê widzê.|Nawzajem.
00:40:55:Co to za facet?|To genera³ Crewes.
00:40:58:Co pan tu robi?|Po prostu wam pomagam.
00:41:01:Jak pan nas znalaz³?|To niewa¿ne, musimy natychmiast wychodziæ.
00:41:04:Jude Andrews wie ¿e tu jesteœcie.|Wychodzimy, ukradnê samochód z gara¿u.
00:41:11:Nie musisz tego robiæ, ja mam samochód.
00:41:15:Nale¿y do mojej s¹siadki. Ci¹gle gubi kluczyki wiêc da³a mi zapasowy komplet.
00:41:22:Ja poprowadzê, idziemy.
00:41:29:To drugi od koñca.
00:42:19:To zbyt ³atwe.
00:42:52:Daj spokój Terry, to ju¿ koniec.|Chcê tylko starego i ciebie.
00:42:57:Pozostali mog¹ odejœæ.|Dorwê tego sukinsyna.
00:43:00:Francie czy potrafisz znaleŸæ ten samochód w ciemnoœci?|O czym ty mówisz, dla mnie zawsze jest ciemnoœæ.
00:43:06:Co chcesz zrobic?|Rozwalê œwiat³a a ona zaprowadzi was do auta.
00:43:13:Ja bêdê sz³a za wami.
00:43:23:Wstrzymaæ ogieñ.
00:43:29:Bardzo dobrze Terry, bardzo sprytnie.
00:43:38:Ale wci¹¿ ciê s³yszê.
00:43:42:Nie muszê ciê widzieæ.|Po prostu postrzelê ciê w udo.
00:43:51:Albo w kolano.
00:44:35:Musimy siê pozbyæ tego wozu.|Zaczekajcie tu, wrócimy za 10 minut.
00:44:42:Czekajcie. Je¿eli nie wrócimy bêdziecie zdani na siebie.
00:44:53:Chcê ¿ebyœ zarz¹dzi³ poszukiwania. Dworce autobusowe, mosty, lotniska, wszystko.
00:44:58:Zrobione.
00:45:01:Zadzwoñ do szefa tutejszego oddzia³u ¿eby zaalarmowa³ agentów z niebieskiej listy.
00:45:05:Co to za ludzie?|Æpuny, dziwki, podstarzali hippisi.
00:45:12:Zdziwi³byœ siê gdybyœ wiedzia³ jacy s¹ po¿yteczni.
00:45:32:Powinniœmy jechaæ na lotnisko.|I co potem?
00:45:38:Wsi¹dziemy do samolotu i odlecimy.|I co potem?
00:45:45:Jak ju¿ bêdziemy lecieæ to coœ wymyœlê.
00:45:49:Trzeba coœ wymyœleæ teraz, drugi raz nam siê nie uda, wiesz o tym.
00:45:56:Potrzebujemy trochê czasu i bezpiecznego miejsca na nocleg.
00:46:30:Wiem gdzie moglibyœmy spêdzieæ noc, to bezpieczny dom.
00:46:35:To nie³adnie pods³uchiwaæ.|Mówiliœcie g³oœno a ja mam dobry s³uch.
00:46:41:Mam ci zaufaæ?|Nie masz wyboru.
00:47:01:Co to jest?|Poprawa mojego wynalazku.|Dobre.
00:47:07:Kapitan Trips.
00:47:10:Mo¿e oni podjad¹ do granicy i odnajd¹ Harry'ego Dobsona?
00:47:13:On wróci³ do Australii. Chcesz jeszcze Terry?|Nie dziêkujê.
00:47:17:Jak twoje ramiê?|Du¿o lepiej.
00:47:20:Chcesz jeszcze?|Dziêkujê, najad³em siê po uszy.
00:47:27:Czy mogê dostaæ dok³adkê? To jest wspania³e.
00:47:32:To wodorosty daj¹ ten cudowny zapach.
00:47:36:Ani s³owa.
00:47:39:Chyba mam ochotê na pizzê.|Jestem z tob¹.
00:47:43:W ¿adnym razie.
00:47:45:A co z tym goœciem w Colorado który mia³ chatkê?
00:47:48:FBI go zapuszkowa³o. Poza tym on nie robi³ dokumentów.
00:47:54:Ju¿ wiem. Richard Rogers.|Tak, nada³ by siê.
00:47:58:Mieszka w Wisconsin na farmie. Mo¿e wam zrobiæ prawa jazdy, paszporty, karty kredytowe.
00:48:03:Co tylko chcecie. Zacznê nagrywac sprawê.
00:48:06:Mogê zatelefonowaæ?|Nie mamy telefonu, na ulicy jest automat.
00:48:10:Muszê zadzwoniæ do Moulanda.|Mogê zadzwoniæ za ciebie ten telefon.
00:48:14:Moi przyjaciele mog¹ zadzwoniæ.
00:48:17:Mouland mo¿e wpaœæ w panikê jeœli nie us³yszy twojego g³osu.
00:48:20:Zadzwoniê do niego sam, gdzie jest automat?|Poka¿ê ci.
00:48:25:Tylko bez anchois.|Louis, nie mo¿esz iœæ w tym stroju.
00:49:06:"BliŸniacze klawisze zabezpieczenia musz¹ byæ wciœniête w odstêpie pó³ sekundy
00:49:10:¿eby uruchomiæ system. Proszê spróbowaæ ponownie."
00:49:28:Przepraszam doktorze, nie s¹dzi³em ¿e ktoœ tu jeszcze jest.
00:49:31:Nie szkodzi.
00:49:34:Jak siê nazywasz?|Nie zauwa¿y³em pana.
00:49:37:Jak siê nazywasz?
00:49:42:Jak siê nazywasz?|Billy de Louis, proszê pana.
00:49:47:Mam dla ciebie robotê.|ChodŸ ze mn¹.
00:49:53:Tu 4027, co jest?
00:50:00:Nie do wiary, ale w³aœnie kupujê pizzê dla starego Williamsa.
00:50:06:Nie bêdzie nas trochê d³u¿ej to wszystko.|Jak d³ugo?
00:50:09:Ca³¹ noc.|Mam spêdziæ tu ca³¹ noc?
00:50:15:To najbezpieczniejsze miejsce.|Tak, ta blondynka te¿.
00:50:22:Wspania³a dupka.|Ten wojskowy jest ze mn¹.
00:50:29:Rozmawia przez telefon.|Co mam robiæ?
00:50:34:Jaki jest tam numer telefonu?|Dzwoniê z automatu.
00:50:40:Ale gdzie pan jest?|Jaki tam jest adres?
00:50:43:Nie wiem.|Czy jest pan w centrum?
00:50:48:Muszê ju¿ iœæ majorze. Zadzwoniê do pana rano.|Powiadomiê pana o naszych planach.
00:50:53:O której?|Wczeœnie. Proszê czekaæ.
00:51:09:Zrobi³em dok³adnie jak mi pan kaza³.
00:51:12:Stara³em siê zrobiæ dok³adnie tak jak mi pan kaza³.
00:51:18:Jestem graczem zespo³owym. Proszê to powiedzieæ panu Andrews'owi.
00:51:23:Niech pan mu powie ¿e major Mouland jest graczem zespo³owym.
00:51:29:Mo¿e coœ przek¹sicie?
00:51:40:Obróæmy go ¿eby móc obserwowaæ wyniki eksperymentu.
00:51:49:Jesteœ gotowy Billy?
00:51:58:Wiêc zaczynamy.
00:52:24:W porz¹dku Billy.|Teraz, w³¹czaj.
00:53:24:Niszczenie w³asnoœci pañstwowej to powa¿ne przestêpstwo majorze, musi pan ponieœæ karê.
00:53:29:By³em do tego zmuszony, nie rozumie pan?|Nie chcia³em niszczyæ tych danych.
00:53:38:Dlaczego nie wezwa³ pan pomocy?|Chcia³em.
00:53:44:Mia³em taki zamiar kiedy pañscy ludzie siê pokazali.
00:53:49:Mia³em taki zamiar, naprawdê.
00:53:55:Zastanawia³em siê tylko do kogo zadzwoniæ, to wszystko.
00:54:03:Wierzê.
00:54:06:Doktor Toddhunter do pana.|Nie odchodŸ.
00:54:15:Mam dobr¹ wiadomoœæ. ZnaleŸliœmy starego. Zadzwoni³ jeden z agentów.
00:54:20:Tylko starego?|Nie, wszystkich. Mamy ten dom pod obserwacj¹.
00:54:25:Chcê na niego ruszyæ o brzasku, za³atw wsparcie FBI i miejscowych.
00:54:29:Potrzebujê te¿ planu ca³ej dzielnicy.|Po co?
00:54:33:Dobra, zdobêdê go.
00:54:36:Doktorze Toddhunter, sekundkê.
00:54:40:WeŸmiemy go ze sob¹, mo¿emy go potrzebowaæ.
00:54:46:Czego pan chce? Jestem zajêty.|Wszystko w porz¹dku?
00:54:50:Czego pan chce?|Chcê ¿eby wy³¹czy³ pan aparaturê.
00:54:55:Przykro mi, nie mogê tego zrobiæ.
00:54:58:Nie ma pan wyboru.|Ale¿ mam, ja jestem tu a pan tam. Nie widzi pan tego?
00:55:06:Billy, przerzuæ nastêpne trzy prze³¹czniki. Zrób to teraz.
00:55:12:Przepraszam, muszê ju¿ iœæ.|Chce pan dozorcê?
00:55:16:Ma go pan?|Tak, mam go.
00:55:20:Przysiêga pan na grób swojej matki?
00:55:24:Przysiêgnê na grób pañskiego ojca, co pan na to?
00:55:27:Niech go pan do tego nie miesza.|Daj pan spokój.
00:55:30:Pan chcê starego ¿eby na nim eksperymentowaæ, nie mogê go przywieŸæ do laboratorium,
00:55:35:które zamieni siê w dymi¹c¹ dziurê w ziemi.
00:55:39:Sukinsyn.
00:55:48:Przyjêcie skoñczone Billy.
00:55:53:Na razie.
00:56:01:Proszê.|Co jest?
00:56:05:Te koraliki podkreœlaj¹ kolor twoich oczu.
00:56:10:O tym chcia³aœ rozmawiaæ?|Siadaj.
00:56:18:Materac wodny? Nigdy nie le¿a³em na takim.
00:56:22:Wiele straci³eœ spêdzaj¹c m³odoœæ w ¿elaznym trójk¹cie.
00:56:27:Mo¿e któregoœ dnia to nadrobiê.|Byæ mo¿e.
00:56:32:Co z lotniskiem?|Nie pojadê tam.
00:56:35:Nie podoba³ mi siê g³os Moulanda.|Pewnie ¿al by³oby ci zdj¹æ te ciuchy.
00:56:40:Cybil ma pó³ciê¿arówkê, je¿eli bêdziemy siê trzymaæ bocznych dróg bêdziemy w Wisconsin za dwa dni.
00:56:46:A co potem, kiedy ju¿ dostaniemy nowe papiery?|Opuœcimy kraj.
00:56:54:To jest naprawdê wygodne.
00:56:57:Zwiedzi³am resztê domu. Jest piwnica i przejœcie do starego kana³u burzowego.
00:57:05:Nigdy nie przestajesz myœleæ?|Nie.
00:57:09:Dlatego jeszcze ¿yjê po wspó³pracy z Andrews'em.
00:57:14:Ja bym siê o to nie martwi³.
00:57:18:Powinno nam siê udaæ.|Mam nadziejê ¿e masz racjê.
00:57:22:Bo inaczej by³by to koniec piêknej przyjaŸni.
00:58:48:Zatañczmy Gina.|Tak... powoli.
00:59:12:Wci¹¿ czujê siê jak na Connie Island.|Ja te¿.
00:59:43:Zap³aæ mu.|Dziêki stary.
00:59:47:To wspania³e widzieæ co mog¹ zdzia³aæ pieni¹dze podatników.
00:59:51:Pokwituj.|Pokwitowaæ?
00:59:56:Kocham was ch³opaki.
01:00:03:A teraz spieprzaj.
01:00:09:Gdzie Mouland?|Jako centrum dowodzenia u¿ywamy domu po drugiej stronie ulicy,
01:00:13:a on tam jest. ChodŸ nie podoba mu siê to.
01:00:17:Biedaczek. Czy za³atwi³eœ plany o które prosi³em?
01:00:20:Pracujê nad tym.|Czas siê koñczy.
01:00:24:Cytuj¹c naszego doktora "nie zauwa¿asz tego?"
01:00:28:Przykro mi ale nie rozumiem. O co panu chodzi?
01:00:31:Teraz rozumiesz? Rozumiesz?
01:00:38:Spróbuj to zrozumieæ!
01:00:42:Zdob¹dŸ te plany Berton, albo nastêpnym razem ukrêcê ci inn¹ czêœæ cia³a.
01:00:49:Zrozumia³eœ?|Tak jest.
01:01:01:Czy nie powinniœmy ju¿ wstaæ?|Za chwilê.
01:01:05:Chcê jeszcze trochê pole¿eæ. Chcê byæ przytulana i chcê ciê czuæ przy sobie.
01:01:15:Cokolwiek siê stanie, zawsze ciê kocha³am Harlanie Kiefenie Williamsie.
01:01:23:A ja zawsze kocha³em ciebie.
01:01:26:Ale kiedy zaczynasz tak mówiæ czujê siê jakby ktoœ chodzi³ po moim grobie.
01:01:33:To ten cz³owiek, Andrews.
01:01:37:Je¿eli on nie jest praw¹ rêk¹ diab³a to jest samym diab³em.
01:01:40:Przestañ, denerwujesz siê tym.|Wcale nie.
01:01:46:Ju¿ wiêcej nie powiem na ten temat.
01:01:49:Ale mam coœ do powiedzenia i nie próbuj mnie powstrzymaæ.
01:01:55:Ile razy siê kochaliœmy Harl?|Od 1941 roku?
01:02:01:Dok³adnie nie wiem, ale wydaje mi siê ¿e gdybym mia³ dolara za ka¿dy raz kupilibyœmy mercedesa.
01:02:08:Tak. Du¿o razy.
01:02:14:Du¿o mi³oœci. Ale ten raz by³ inny.
01:02:19:Ty te¿ to czu³eœ.
01:02:23:Przestañ.
01:02:26:Pos³uchaj mnie teraz.
01:02:30:Nic siê tak naprawdê nie koñczy.
01:02:34:Nie wiem czy wierzê w to niebo w które wierzy³a moja mama...
01:02:38:ale wierzê ¿e nic siê tak naprawdê nie koñczy.
01:02:43:Pamietasz, kiedy byliœmy w drodze...
01:02:47:powiedzia³am ¿e ty jesteœ jednym z ludzi na statku a ja jedn¹ z tych na nabrze¿u.
01:02:57:Któregoœ dnia oboje znajdziemy siê na tym statku. Bêdziemy znowu razem.
01:03:03:Ja to wiem. Czujê to.
01:03:07:Gina, proszê.
01:03:09:Do tego czasu bêdê z tob¹ w twoich wspomnieniach.
01:03:16:I w twoim sercu.|Bêdê prawda?
01:03:24:Tak.
01:03:28:Kocham ciê Gina.|I ja ciê bardzo kocham.
01:03:37:Tak, tak dok³adnie. S³ysza³eœ mnie. Chcê mieæ te plany za 5 minut,
01:03:41:albo wyci¹gnê ci uszy i zawi¹¿ê pod brod¹. Do roboty.
01:03:54:Gdybym siê nie ba³ ¿e on mnie znajdzie to bym siê zmy³ w cholerê.
01:03:59:Po prostu znikn¹³.
01:04:02:Nie widzia³em ¿adnej dokumentacji tej sprawy, ani karteluszki.
01:04:10:To istne zoo, przeklête zoo.
01:04:14:Jak oni mog¹ tak naginaæ przepisy.
01:04:20:Nie widzia³em bud¿etu.
01:04:34:Co to u diab³a by³o?|Kto p³aci za tych ludzi.
01:04:40:Nawet nie widzia³em rachunku za amunicjê.
01:04:47:Nie mam zamiaru tego znosiæ.
01:04:53:To mogê powiedzieæ.
01:05:00:BACZNOŒÆ!|Idê, bacznoœæ!
01:05:07:Panowie, jak nie ma przepisów to co zostaje?
01:05:12:Chaos.|D¿ungla.
01:05:20:Ludzie, zamierzam po³o¿yæ temu kres.
01:05:28:Odwo³ujê operacjê. Nie macie absolutnie ¿adnego upowa¿nienia.
01:05:36:S³yszycie mnie?
01:05:42:Ju¿ nie mamy czasu.
01:05:45:Musimy siê zbieraæ.
01:05:47:Co siê dzieje?|Coœ niedobrego.
01:06:01:To sprzeczne z przepisami.
01:06:06:Strzelcy wyborowi, stary musi ¿yæ.|Zaczê³o siê.
01:06:11:Ubierzmy siê.
01:06:15:Wynoœmy siê st¹d.|Zabij¹ nas.
01:06:18:Zastrzelili go jak psa.|Co oni nam zrobi¹?
01:06:24:Nikt nie powinien nic robiæ dopóki nie pójdziemy do nich.
01:06:30:Widzisz co siê dzieje kiedy przyjmujemy byle kogo?
01:06:33:Ci ludzie s¹ gotowi do aktów przemocy.|Myœmy tego nie zaczeli synu.
01:06:37:Stary, ten dom jest otwarty dla ka¿dego w potrzebie.
01:06:40:Znasz zasady, ¿adnej broni.|On ma racjê.
01:06:43:Nie powinniœcie braæ broni.
01:06:46:Przykro mi ¿e wyl¹dowaliœmy w ruderze pe³nej frajerów, tego nie by³o w planie.
01:06:53:Dlaczego tam jest policja?|Nie twój interes.
01:06:57:Obawiam siê ¿e mój.|Wystawiasz nas na ryzyko.
01:07:02:Policja nie poszukuje nas. Napewno nie poszukuje mnie.
01:07:05:Zamierzam wyjœæ i negocjowaæ z nimi.|Nie radzê.
01:07:10:Nie chcê widzieæ jak rani¹ ludzi. Mo¿emy to za³atwiæ bez przemocy.
01:07:14:Ale je¿eli wy uznajecie tak¹ formê dyskusji to mo¿ecie to robiæ sami kiedy my ju¿ wyjdziemy.
01:07:22:Zostañcie tutaj, nic nam nie bêdzie. Nie martwcie siê.
01:07:26:Pos³uchaj g³osu rozs¹dku.
01:07:28:Kiedy mnie nie bêdzie powinniœcie wszyscy z³o¿yæ rêce i zaœpiewaæ.
01:07:33:Wynoœmy siê st¹d, tu bêdzie krwawa ³aŸnia.|Mnie to mówisz?
01:07:40:Nie strzelaæ.
01:07:43:Ty na parterze, wychodŸ. Nikt ciê nie zastrzeli.
01:07:49:Jesteœcie gotowi?
01:07:53:WyjdŸ, mo¿emy porozmawiaæ.
01:08:00:Kto tu dowodzi?|Ja.
01:08:04:Jak siê pan nazywa?|Jude Andrews.
01:08:09:Ja jestem Tom. Chcê ¿eby pan puœci³ mnie i moich przyjació³.
01:08:15:Odeœlijcie nam starego i tê kobietê a nikomu nic siê nie stanie.
01:08:22:Nie mogê tego zrobiæ. Ma pan z nimi k³opot, musi go pan za³atwiæ sam.
01:08:29:To nie ja mam z nimi k³opot tylko ty. Zaczynasz mnie irytowaæ.
01:08:35:Nie chcemy przemocy, powiedzia³ pan ¿e mo¿emy porozmawiaæ.
01:08:39:Rozmowa skoñczona.
01:08:43:Sprz¹tn¹æ ich.
01:08:58:Przykro mi ale nie mogê znaleŸæ tych planów.|Jak on siê nazywa?
01:09:00:Kapitan Trips.
01:09:20:Dobra.|Wykurzyæ ich.
01:09:33:Uciekajmy st¹d, ja wezmê dozorcê.
01:09:44:Zbierajmy siê st¹d.|Gina nie da rady.
01:09:46:Nic mi nie jest.|Na co czekamy?
01:09:48:IdŸcie za mn¹, nie podnoœcie g³ów.
01:10:05:Gdzie jest stary?
01:10:09:W³aœnie tu dotar³y, nie wiem czy pan ich jeszcze potrzebuje.
01:10:14:Myœli pan ¿e wci¹¿ tam s¹?|Nie, nie ma ich.
01:10:19:Dok¹d idziemy?|Za nimi.
01:10:46:Muszê usi¹œæ na chwilê.|Nie mo¿emy siê zatrzymaæ.
01:10:49:Zobacz jak ona siê czujê.|Szybko siê zorientuj¹ ¿e nie ma nas w domu.
01:10:52:Harlan, idŸ bezemnie.|Nie pójdê.
01:10:55:Usi¹dziemy na minutkê.
01:11:01:Gdzie jest Louis?|By³ tu¿ za mn¹.
01:11:12:Rzuæ broñ.
01:11:27:Tu Andrews, mam ich.|PrzyjdŸcie po nich.
01:11:42:Przytul siê do mnie Gina.
01:11:45:OdejdŸ od niego.
01:11:49:Nie odchodŸ.
01:11:57:Nie bój siê, idziesz ze mn¹.
01:12:02:Pójdziesz ze mn¹.
01:12:18:Niech mnie diabli.
01:12:32:Niech mnie diabli.
01:12:36:Zab³¹dzi³em, na szczêœcie us³ysza³em strza³y.
01:12:40:Gdzie Harlan i Gina?
01:12:43:Co tu siê dzieje?
01:12:45:Czy wierzysz ¿e ludzie dostaj¹ na tym œwiecie drug¹ szansê Louis?
01:12:49:Co?|Ja uwa¿am ¿e tak.
01:12:54:Uwa¿am ¿e my j¹ dostaliœmy.
01:12:58:Zabierajmy siê st¹d, ktoœ mo¿e tu go szukaæ.
01:13:07:Masz ochotê odpuœciæ sobie regulamin.|A to na co?
01:13:11:Mo¿e na resztê ¿ycia.
01:13:32:"To bêdzie zaczarowany dzieñ,|wierzê Panie, wierzê do koñca drogi"
01:13:47:napisy z wersji VHS wklepa³: TSS
01:13:50:>> Napisy pobrane z http://napisy.org <<|>>>>>>>> nowa wizja napisów <<<<<<<<